Chustonoszenie wciągnęło mnie na dobre, tym bardziej że miałam okazję spotkać się w sobotę z dwoma chustomamami, które w ramach wakacyjnych planów odwiedziły Skarżysko. Coś w tym jest, że ludzie poznani przez internet przy okazji wspólnych zainteresowań okazują się być takimi " do tańca i do różańca". Miałyśmy mnóstwo wspólnych tematów i spędziłyśmy bardzo miłe przedpołudnie - mam nadzieję że nie ostatnie.
Na tymże spotkaniu miałam okazję "pomacać" sobie MeiTai czyli miękkie nosidło. To była wersja bardzo wypasiona z fantastycznymi aplikacjami Kajka i Kokosza więc obudziła się we mnie żądza posiadania. Postanowiłam połączyć chustonoszenie z innym moim hobby czyli szyciem i po raz kolejny korzystając z opisu Oppamamy wyprodukowałam takie nosidło.


Na tymże spotkaniu miałam okazję "pomacać" sobie MeiTai czyli miękkie nosidło. To była wersja bardzo wypasiona z fantastycznymi aplikacjami Kajka i Kokosza więc obudziła się we mnie żądza posiadania. Postanowiłam połączyć chustonoszenie z innym moim hobby czyli szyciem i po raz kolejny korzystając z opisu Oppamamy wyprodukowałam takie nosidło.


Bolesław zasnął od razu po zapakowaniu, co znaczy że MeiTai został zaakceptowany. Cieszę się z tego bo wiąże się go łatwiej niż chustę, poza tym wczoraj po raz pierwszy odważyłam się wrzucić dziecia na plecy. Już mi się kluje w głowie następny projekt nosidła, taki bardziej letni, jako że w sierpniu jedziemy nad morze większą grupą i wózek nie zmieści się do samochodu. Jednak do realizacji potrzebny mi będzie Pan mąż do zajęcia się synem, inaczej nie uda mi się nawet maszyny rozłożyć...