

Zakwitła w Noc Świętojańską. Gardenia hodowana i pieszczona przeze mnie od sadzonki o takiej tyciej. I ten zapach ... Szkoda że tylko jeden kwiat.
Haftujemy,drutujemy,zwiedzamy, po prostu sobie żyjemy...
Miały być tylko skrzynki z surfiniami na balkonie, a doszły do tego jeszcze pnące kwiatki w doniczkach - wilec, groszek pachnący i nasturcje. Na "poziomie morza" z jednej działeczki zrobiły się trzy i nieduży inspekt - mój mąż zażyczył sobie rzodkiewek i sałaty a moja mama wcisnęła mi jeszcze dalie i mieczyki tylko nie wiem czy to trochę nie za późno. Najwyżej nie zakwitną. Więc z demonicznym uśmiechem przez ostatnie dwa dni grzebałam w ziemi, latałam z konewką a dzisiaj z radością powitałam pochmurno-deszczową aurę. Niechaj rośnie na zdrowie.
Zabrakło mi włóczki na ściągacz rękawa - dosłownie osiem rzędów, a nie ma możliwości żeby skrócić rękawy tak aby wystarczyło na oba. Cóż, sweterek odczeka aż będę robić kolejne zamówienie w Zamotanych, na razie mam z czego robić, a fundusze inwestuję w ogródek (...maniaczka) A wyszedł bardzo zgrabny. Jednak wolę robić swetry na okrągło, w jednym kawałku.
Po czwarte - remont. Czy ktoś jest w stanie sobie wyobrazić że to kiedyś będzie mieszkanie. Bo ja nie. Ale jestem dobrej myśli...
I mój małżonek w roli tego co "spłodził syna, drzewo posadził, teraz dom buduje ..."
Copyright © O mnie i całej reszcie
WP Theme by Simply WP |
Blogger theme by
BloggerThemes